Forum Dungeons and Dragons Strona Główna Dungeons and Dragons
Sesje, sesje, sesje...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Streszczenia sesji
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dungeons and Dragons Strona Główna -> Poza Czasem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Theo
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 833
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: UK

PostWysłany: Pon 23:52, 26 Sie 2013    Temat postu:

Bardzo chętnie zagram coś jutro. To ostatnie chwile przed moim wyjazdem, a mam wielką ochotę wcielić się raz jeszcze w tego małomównego barda.
Ja mam czas po godzinie 1:00 PM, lub jak to mawiacie, po 13:00.

Zważając na ostatnie wydarzenia, co powiesz na dołączenie jeszcze Darky?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Wto 0:15, 27 Sie 2013    Temat postu:

Zgadzam się. Omówię z nią rano szczegóły. Co powiecie na godzinę 14:30 w takim wypadku?
Miałem dzisiaj niesamowitą wenę i spisałem krótki, ale bardzo klimatyczny scenariusz pełen odgrywania i planowania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Theo
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 833
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: UK

PostWysłany: Wto 0:25, 27 Sie 2013    Temat postu:

Zawsze gdy tak mówisz, wiem że masz dla nas coś co wbije nas w kanape.
Wchodzę w to!
Przywiozę jeśli nie macie nic przeciwko trochę prażonych pestek dyni i wytrawne sutter home. Dwie butelki przyleciały ze mną z UK i nawet nie mieliśmy okazji ich osuszyć. Mam nadzieje że Twoja przyjaciółka nie będzie miala nam za złe, a może sama się przyłączy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Theo dnia Wto 0:27, 27 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dark Forest
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 16 Cze 2007
Posty: 575
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Ciemny, zimny las (Warszawa)

PostWysłany: Wto 12:04, 27 Sie 2013    Temat postu:

Yay!! Sesja ^^' dziękuje, dziękuje, dziękuje!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Wto 12:34, 27 Sie 2013    Temat postu:

Theo, nie będzie miała za złe z pewnością, bo jej nie będzie :/
Kasia dzisiaj jednak nie ma czasu. Mój błąd bo założyłem że po pracy ma wolne - niefortunnie miała już jakieś plany. Przykro mi.

Rzeczywiście dzisiaj mam coś specjalnego - sesja w pełni oparta jest na śnie, który śniłem już ponad rok temu. Scenariusz nosi tytuł "Skarbce Króla Osirica" i choć bazowo nie był dedykowany do Poza Czasem, to myślę że w ten system wpasuje się znakomicie.

Zapraszam, a dobre wino doda tylko klimatu sesji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Zelgadiss dnia Wto 12:35, 27 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Theo
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 11 Maj 2007
Posty: 833
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: UK

PostWysłany: Wto 19:20, 27 Sie 2013    Temat postu:

Wróciłem :) daleko nie miałem. Wciąż jestem pod wrażeniem, wciąż nie mogę odpędzić od siebie smutku. Nie wiem co w tym scenariuszu było takiego że aż rozrywało na strzępy dusze.
Podobnie jak Darky, po tym co powiedział na końcu Osiric, miałem ochotę się popłakać. Przemijanie, miłość, smutek. Może to kwestia wina, może kwestia tego jak o tym mówiłeś. Co innego było czytać o tym scenariuszu, co innego w niego zagrać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Wto 20:20, 27 Sie 2013    Temat postu:

Korzystając z ostatnich ciepłych dni sierpnia i faktu że Teodor wraca do siebie niedługo, postanowiłem zorganizować dziś sesję. Ostatnia nie skończyła się dobrze, więc dziś spotkaliśmy się w mniejszym, ale przynajmniej zaufanym gronie.
Przepraszam za wszystkie potencjalne błędy w streszczeniu oraz prosty język, ale jestem totalnie wstawiony.

Kilka już dni minęło, od pamiętnej obrony osady Caeln, w której wzięli udział nasi bohaterowie. Cathal przez cały czas sunący na północ, zmęczony już ciągłym widokiem lasów, postanowił odbić trochę w stronę Tary, aby w pierwszej napotkanej wiosce nabyć nieco mięsa i placków. Wkrótce też dotarł do niewielkiej faktorii handlowej, gdzie kupcy wymieniali cenne cisowe drewno, za mięso i skóry od miejscowych miejscowych łowczych.
Bard, pomny na wydarzenia ostatnich tygodni, postanowił zakupić za zaoszczędzone pieniądze ćwiekowaną zbroje z wyprawionej skóry oraz odpocząć parę dni na miękkim sienniku z dala od świszczących strzał. W tym samym też czasie, zbierając okruchy informacji i niejasne tropy które zostawiał Morran, do faktorii dotarła inna postać.
Spotkanie bardzo zaskoczyło olbrzyma, podważając jasność jego zmysłów, ale w końcu po wielu rozmowach i pytaniach, przerodziło się w łzy szczęścia. Oto okazało się że jego dawna kompanka Gail Ar Tira, żyje i przez ostatnie tygodnie poszukiwała go po całym wschodnim wybrzeżu. Po pechowych wydarzeniach w Lok Morran, gdy byli już prawie przy brzegu, spieniony grzywacz porwał ją i rzucił wiele kilometrów dalej, gdzie zdumiony rybak odnalazł ją i przygarnął do siebie by odzyskała siły. Kobieta opowiedziała o swoich potyczkach z pojedynczymi Piktami na których natykała się w lesie oraz o tym jak za dobry żelazny sztylet, pomogła odbudować Caeln, w którym też dowiedziała się o Cathalu i jego kompanach, którzy wyruszyli na północ parę dni wcześniej. Towarzysze śmiali się, gdy Gail przytoczyła historię pewnego nieszczęśnika, który bezskutecznie próbował pozyskać od druidów leczniczy wywar regenerujący odcięte członki. Świeca dopalała się, a kompani rozmawiali do późna by już dużo po północy, gdy w ich żyłach krążyła korzenna nalewka, podjąć decyzję że wyruszą razem do Tary, a potem jeszcze dalej na północ, gdzie zbiorą grupę podobnych sobie awanturników i wybiorą się do Raymore. Im później było, tym więcej śmiałych planów snuli, ale w końcu gdy zgasły ostatnie świece, oboje zapadli w ciężki, pijacki sen.

Słońce było już wysoko, gdy śmiałkowie odzyskali wreszcie zmysły i wykupiwszy nieco zapasów na drogę, udali się do miejscowych przewodników by wypytać o najkrótszą ścieżkę.
Ci owszem, byli w stanie taką wskazać, ale odradzili podróż nią, ze względu na bliskość kurhanu, pewnego dawnego władcy, który niegdyś władał tymi ziemiami. Druga, znacznie bezpieczniejsza droga, wprawdzie dłuższa, ale wiodła łukiem w górę rzeki, przez co ciężko było zbłądzić.
Zarówno Cathal jak i Gail, znudzeni już byli spokojnymi podróżami, więc spieszno im było do Tary. Ufny w swój nowy pancerz mężczyzna, zadecydował, że lepiej skrócić podróż o dwa dni i ruszyć skrajem lasu. Księżyc był bliski pełni, więc bezpieczna podróż była możliwa nawet nocą, zwłaszcza że rozgromieni Piktowie, raczej nie szybko wytkną nosy ze swoich osad.
Wybrańcy w dobrych humorach, załadowali konia pakunkami i prowiantem na trzy dni wędrówki lasem i wkroczyli w chłodne cienie bukowego lasu. Mijała godzina za godziną, a stary brukowany gościniec, prowadził bohaterów bezpiecznie na północ. By oszczędzać żywność, Gail z dobrym skutkiem zapolowała na tłuste, drzewne gołębie, które w tym unikanym przez ludzi obszarze lasu, ufanie podlatywały do rozsypanych okruchów.
W końcu gdy nadszedł wieczór, wędrowcy zjechali nieco z drogi, by rozbić obóz na szerokiej, skąpanej w księżycowym świetle polanie, porośniętej przez wonne zioła i grzyby, układające się w zabawne kręgi.
Gail rozpaliła ogień, a Cathal przyrządził nacieranego ziołami gołębia, który smakowicie skwierczał nad ogniem. Po posiłku, bohaterowie owinęli się w koce i oparłszy o stare, zmurszałe pnie, zapadli w sen.
Niewiele jednak trwał ich odpoczynek, bo gdy tylko zamknęli oczy, na trakcie, dało się słyszeć tętent kopyt, a po kilku chwilach, na otwartą polanę wjechał człowiek, w bogatym, acz mocno już przykurzonym ubraniu. Spojrzał on na wyrwanego ze snu Cathala i wskazując na pobliską przecinkę, odezwał się tymi słowy:

Sam jeden wartujesz, wędrowcze pechowy?
Podaj proszę wina, gdyż zbrakło mi mowy.

Zwe się Godrik i jestem posłańcem z daleka
Zbudź zaraz kompanów, nie każcie mi czekać

Wieści ważne niosę z mego pana zamku,
Król Osric syna stracił, teraz o poranku.

Cztery służki chciwe, chłopaka porwały
Pod uroku mocą, tegoż dokonały.

Król w rozpaczy, wielką obiecał nagrodę
Każdemu kto zwróci, księciu znów swobodę.

Przeto i was proszę, o pomoc rycerze
Wielkie zło się stało, to wam mówię szczerze.

Plugawe zdrajczynie, w te uszły ruiny
Czasu jest niewiele, do rannej godziny

Trzy próby będą, jeśli w mrok zstąpicie,
W każdej z nich wędrowcy, stracić można życie

Traktem ruszcie dalej, jeśli się lękacie
Jeżeli sądzicie, że nie podołacie

Nie ma ujmy w strachu, tak brzmią moje słowa
Lecz rzeknę wam jedno: dla dzielnych nagroda.

Tchórz uciec może, trząść się jak osika.
Lecz dla wojowników, skarbce Osirica.


Nim, rozbudzona i niezbyt przytomna Gail, zdążyła się choćby podnieść i zadać jakieś konkretniejsze pytania, posłaniec, spiął konia i ruszył dalej drogą. Bohaterowie, patrzyli na siebie przez chwilę, a potem zwrócili swój wzrok w kierunku, gdzie wskazywał wcześniej goniec. Drzewa rosły tam rzadko, tworząc naturalną bramę, do skąpanego w księżycowej poświacie duktu, na którego końcu rzeczywiście mogły majaczyć jakieś resztki kamiennych zabudowań.
Nie codziennie zostaje porwany królewski syn, więc bohaterowie, chcąc dotrzeć pierwsi na miejsce przełożyli tylko do swoich sakiew nieco suszonego mięsa i ruszyli księżycom traktem w stronę na wpół zawalonego łuku jakiejś dawnej bramy.
Porośnięte bluszczem i spękane kamienie, na pewno nie zostały wzniesione przez żaden z ludów zamieszkujących obecnie tą krainę, mimo to bohaterowie zapalili pochodnię, która powoli odegnała drzemiące pośród chwastów ciemności.
Cathal odnalazł schody i szedł pierwszy, jedną ręką trzymając łuczywo, drugą Claymore. O krok za nim, z uniesioną włócznią podążała Gail, wypatrując niebezpieczeństw swoim sokolim wzrokiem. Stopnie prowadziły w dół pośród porośniętych pajęczyną kamiennych bloków, aż doprowadziły bohaterów do niewielkiego, wilgotnego pomieszczenia. Jedynym obiektem jaki dało się w nim dojrzeć, był wiekowy, rozbity stół i resztki siedzisk, kiedyś może bogatych, teraz pokrytych pleśnią i kurzem. Być może wprawne oko tropiciela, dostrzegłoby cos jeszcze, niemniej w stercie drewna, bohaterowie odnaleźli tylko stare kamienne kości do gry.
Pomieszczenie wkrótce skończyło się ścianą i tylko jedno przejście, prowadziło dalej na północ. Tą drogą skierowali się też wybrańcy, jednak nie była to droga łatwa - czymkolwiek był ten kompleks, miejscami podłoga już dawno się zapadła i każdy krok po nierównej posadzce groził upadkiem. W chwili kiedy, Cathal posłyszał odgłos zwalnianej cięciwy, zdał sobie sprawę że nie można było znaleźć lepszego miejsca na zasadzkę. Stary, pordzewiały grot wbił się w jego skórzany pancerz i uwiązł w nim, nieprzyjemnie kalecząc klatkę piersiową. Po chwili, drugi pocisk świsną w powietrzu, wbijając się w pochodnię.
Bohaterowie ruszyli przed siebie, ledwo utrzymując równowagę i w pewnej chwili, blask pochodni padł na dwie koszmarne, czyhające w mroku sylwetki. Mimo że wciąż odziani w pancerze z brązu i resztki skór, napastnicy od dawna nie byli już ludźmi. Gail kierowana instynktem pchnęła włócznią, lecz ta zagłębiła się tylko pomiędzy żebrami wojowników, zdradzając do szczętu ich naturę. Przed wybrańcami stały zwłoki, pokryte pajęczynami, wyrwane ze snu wiecznego trupy. Ciało już dawno odeszło od ich plugawych kości, które teraz roztaczały wokół siebie tylko smród nieżycia. Ragharka walczyła w życiu z wieloma przeciwnikami, ale teraz wpatrując się w puste oczodoły i wyciągające się w jej stronę ręce, zapragnęła jak najszybciej uciec z tego zapomnianego przez boginie miejsca. Cathal opanował się pierwszy i uderzył swym mieczem w czaszkę wiekowego wojownika, ale ten tylko wyszczerzył się gdy kilka zębów i odłamków żuchwy spadło na kurz podłogi. Stojący w cieniu szkielet, zaatakował powolnym, dobrze wymierzonym ruchem i po chwili długi, pordzewiały nóż zarysował tarcze Gail. Ta próbując wyrwać swoją włócznie z klatki piersiowej wojownika, zaparła się, przyciągając go do siebie, na odległość mniejszą niżby chciała. Trupi smród spowodował że prawie zemdlała gdy poczerniałe pieńki zębów zacisnęły się na jej policzku, w parodii pokracznego pocałunku. Cathal uderzył ponownie i tym razem cios miecza zgruchotał czaszkę kościstego kochanka, który rozpadł się na starte gnatów. Gail okrutnie krwawiąc z twarzy, uderzyła na odlew włócznią, blokując cios długiego noża który ponownie spadł z ciemności. Morran zaatakował z tyłu, odwracając na chwilę uwagę napastnika, a kobieta dobrze znanym manewrem podcięła włócznią i popchnęła koszmarnego oponenta na ścianę, gdzie ten rozpadł się w potwornym hałasie.
W tej chwili jednak z ciemności nadleciała kolejna strzała, zwiastując że przeciwników jest więcej i niełatwo będzie się przedrzeć. Gail jeszcze przez kilka chwil patrzyła na leżące w kurzu kości po czym zacisneła żeby i ruszyła biegiem przed siebie. Cathal, który został z tyłu usłyszał jak kolejny pocisk odbija się od tarczy włóczniczki. Olbrzym również ruszył korytarzem i po chwili znalazł się w sporym pomieszczeniu, które częściowo przedzielała wiekowa krata. Właśnie za nią stał ukryty łucznik, który od kilku minut słał niecelne strzały.
Niewiele różnił się od od dwójki swych towarzyszy, o czym bohaterowie przekonali się gdy pochodnia, zalśniła na jego osłoniętej kolczym kapturem czaszce.
Cięciwa zagrała po raz kolejny i Morran upadł na ziemie, gdy grot przeszył skórzane okrycie i boleśnie ugodził udo. Gail doskoczyła do kraty i dźgnęła włócznią monstrum, lecz jak poprzednim razem, ostrze przeszło niegroźnie, rysując jedynie żebra. Kobieta szarpała się kilka chwil, lecz choć nie zadała żadnych obrażeń, skutecznie wytrąciła z równowagi, nieumarłego łucznika. Ten zorientowawszy się że nie może strzelać, wypuścił łuk i ostrymi jak brzytwa pazurami, rozdarł dziewczynie odzienie. Widząc to Morran doskoczył do prętów i pochodnią zdzielił wysuszone zwłoki. Cuchnący płomień szybko objął zmurszałe szaty i martwe ścięgna, uwalniając ciało spod władania złych mocy.
Wybrańcy patrzyli na siebie chwilę, po czym wreszcie zdali sobie sprawę z czym tak naprawdę właśnie się zmierzyli. Cathal słyszał o pradawnych zaklęciach, które były w stanie związać duszę z gnijącym ciałem i skazując je na wieczną służbę, ale był pewien że jeśli taka magia kiedyś istniała, pochłonęło ją wieki temu zapomnienie. Gail mimo że walczyła dzielnie, teraz patrzyła z przerażaniem na dymiące kości, a po chwili w jej oczach pojawiły się łzy. Wojowniczka drżąc, skuliła się w kącie i ukryła głowę w dłoniach. Była tylko prostą najemniczką, a przed czym co spotkała tutaj nie mógł obronić żaden pancerz ani tarcza.
Minęła co najmniej godzina, nim wybrańcy skończyli opatrywać swoje rany i zdecydowali się przeszukać pomieszczenie. Okazało się że krata z brązu, ma w dalszym odcinku sporą wyrwę przez którą da się prześlizgnąć, a po prawej stronie komnaty, znajdują się duże drewniane drzwi, zasypane nieco przez odpadki. Tak też wkrótce wybrańcy postanowili zobaczyć co się za nimi znajduje. Niestety, mimo że w kurzu Ragharka odnalazła piękną brosze z agatu, bez klucza wrota pozostały niewzruszone i bohaterowie musieli je porzucić.
Jedyna droga dalej wiodła przez wyrwę w kracie z brązu, więc i tą ścieżką bohaterowie postanowili się udać. Wojowniczka zdecydowała podnieść jeszcze wypaczony, ale wciąż względnie użyteczny łuk i kilka strzał.
Dalszy korytarz, skręcał kilka razy i doprowadził parę wybrańców do niewielkiej kamiennej sadzawki, pokrytej symbolami Tressy, ale tych postaci już dokładnie nie rozpoznały. Chłodna woda jednak przyniosła ukojenie i zmyła z twarzy brud i zakrzepłą krew.
W świetle dogasającego łuczywa, dało się dostrzec pochyłe schody prowadzące na niższy poziom budowli i tam też bohaterowie udali w następnej kolejności.
Gdy tylko jednak pochyły korytarz skończył się, pochodnia wypaliła się do cna i drużyna stanęła w niemal zupełnej ciemności. Jedyny poblask jaki tutaj bił wcale nie napawał optymizmem. Oto na podłodze jakiś szalony druid wymalował dziwne, zapisane w okręgu symbole, nieco podobne do tych z menhirów, ale bardziej niepokojące i napawające lekiem. W ciemności dało się wyczuć zapach świeżo palonych kadzideł i ciężki odór wytapianego tłuszczu. Mówiąc do siebie szeptem, para postanowiła obejść dziwny krąg i zbadać to pomieszczenie. W mroku jednak Gail nie dostrzegła dzbana z wodą, który z przenikliwym brzdękiem upadł na ziemie, rozlewając swoją zawartość na linie wyznaczające granice dziwnego symbolu. W tej samej chwili coś zasyczało i uniósł się gęsty, duszący opar, który szybko zasnuł całą sale. Bohaterowie postanowili uciekać, ale w ciemności i dymie, szybko oddalili się od siebie.

Wojowniczka, ostatnim tchem zasłaniając usta dobiegła do jakiś drzwi i otworzyła je, by wpuścić trochę powietrza. Z pewnością nie spodziewała się tego co ujrzała za nimi. Niewielkie pomieszczenie które skrywały, przypominało bardziej przytulną chatę niż podmokły loch. Kilka prostych ław, zasłanych było pledami z farbowanego płótna, na ścianach wisiały skóry, a wesoły płomień tańczył wesoło na kominku, gdzie w niewielkim kociołku coś się gotowało. Niestety dziewczyna nie dostrzegła więcej, bo wtem rosły mężczyzna o długiej, czarnej brodzie i pstrokatej szacie, zastąpił jej drogę. Choć swoją aparycją i wyglądem nieco przypominał druida, kobieta zwróciła uwagę na dziwny medalion w kształcie węża który ten trzymał zawieszony na szyi. Gospodarz spiorunował Ragharke spojrzeniem i w starym dialekcie, który ledwo rozumiała, spytał czego żąda i czemu go nachodzi. Gail straciła nieco swój zwyczajowy, barbarzyński rezon i wyjaśniła w kilku nieporadnych słowach co tu robi. Mistyk, nakazał jej jednaj czym prędzej odejść, bo wedle własnych słów bym właśnie zajęty. Ciekawska Gail, postanowiła zadać jeszcze kilka pytań i wejść głębiej do pomieszczenia, co rozgniewało gospodarza. Oczy mężczyzny zaszły bielmem i przywołał on potężny urok, który w jednej chwili skruszył wole barbarzyńskiej kobiety, nakazując jej by na zawsze opuściła jego komnatę.

Moran, który również nawdychał się nieco dziwacznego dymu, pobiegł w inną stronę i idąc na oślep wzdłuż ściany, również natrafił na drzwi. Były one znacznie większe, kamienne i rzeźbione w zawile wzory, które mógł odczytać tylko uczony kapłan. Gdy Cathal przeszedł próg, wszyscy jego martwi przodkowie krzyczeli w zaświatach by tego nie robi, ale odcięty barierą życia, bard nie słyszał ich.
Tak też znalazł się w pomieszczeniu, zasłanym gruzem i wiekowymi odpadkami, niemal zupełnie skąpanym w ciemności, jeśli nie liczyć jednego świetlistego obiektu. W centrum sali, na niewielkim podwyższeniu stał ołtarz, wykuty w dawnych czasach z szarego kamienia, na który ktoś naniósł nieznane Cathalowi symbole. Na jego szczycie, coś lśniło, delikatnym złotym blaskiem. Coś o kształcie niewielkiego torquesa.
Zapomniawszy o całym świecie, bard zbliżył się do biżuterii i już miał ją pochwycić i obejrzeć, gdy wtem zewsząd ozwały się głosy. Odzyskawszy zmysły, próbował zawrócić do wyjścia, lecz z ciemności, lśniąc grobowym blaskiem wychynęła kobieca sylwetka o bladej twarzy i rozwianych niewidzialnym wiatrem włosach. Gdy Cathal odwrócił się, jeszcze trzy jej podobne niewiasty o alabastrowych obliczach, zamajaczyły w ciemności i rozpoczęły swoją rzewną pieśń o zdradzie i potępieniu. Morran potężnymi ciosami, próbował przedrzeć się przez widma, ale wyłowiony z morza miecz, choć szarpał ich szaty, wydawał się przechodzić przez nie niczym przez widma. Gdy w końcu uświadomił sobie z czym ma do czynienia, jedna z banshee, zwiewnym ruchem, przepłynęła przez niego, a ten padł bez zmysłów na zimną podłogę.

Gdy po kilkunastu minutach Gail otrząsnęła się z mocy zaklęcia, postanowiła odnaleźć towarzysza. W swoim bagażu posiadała drugie łuczywo i zapaliła je, podążając za świeżymi śladami w kurzu. Zimne, pozbawione oznak życia ciało, odnalazła chwilę później. Cathal leżał prawie przy przeciwległym wyjściu z niewielkiej sali, jakby przed czymś uciekał. Gail czuła się tu bardzo nieswojo i czym prędzej wyciągnęła nieprzytomnego kompana, do kolejnej sali. Przez chwilę zdawało się jej że słyszy zawiedziony jęk, ale nie odwracała się by to sprawdzić i czym prędzej zamknęła za sobą drzwi.
Sala w której właśnie się znaleźli przypominała pewną świątynie w której niegdyś była, ale nie był to czas na podziwianie widoków. Kobieta wciągnęła Cathala w głąb komnaty i oparłszy go o jedną z kolumn, przytuliła najmocniej jak mogła, próbując ogrzać.
Po około godzinie, ciągłego pocierania i ogrzewania, Morran otworzył oczy. Wciąż się trząsł, targany dreszczami, jakby właśnie utracił cząstkę czegoś ważnego, ale żył i oddychał.
Bohaterowie zjedli posiłek, rozmawiając o słowach posłańca i rozważając powrót, ale olbrzym na myśl o powrocie do poprzedniego pomieszczenia, dostawał ataków paniki. Nie było więc innego wyjścia jak ruszyć dalej, zwłaszcza że Gail, dostrzegła w jednej z rozsypujących się wnęk grzebalnych złoty łańcuch. Rzeczywiście, gdy bohaterowie rozejrzeli się po sali, okazało się że weszli do katakumb i po obu stronach, za kolumnami podtrzymującymi strop, widniało bardzo wiele starożytnych mogił. Niektóre były w tak złym stanie, że ukryte w nich kosztowności, same wysypały się na kamienne płyty podłogi. Gail uśmiechnęła się pod nosem i wysypawszy z sakwy resztkę jedzenia, zaczęła pakować doń starodawne dukaty, kunsztowne zapinki i srebrne klamry pasów. Jeden z pierścieni spodobał jej się tak bardzo, że od razu nałożyła go na palec. Kunsztownie zdobione ostrze łowieckiej włóczni, przytroczyła sobie natomiast do paska, obiecując że w pierwszej osadzie, nasadzi je na nowy drzewiec. Dopiero, cierpliwe słowa Cathala, mówiące o poszanowaniu dla zmarłych i ich zemście, powstrzymały pragmatyczną kobietę przed grzebaniem pośród kolejnych szczątków.
Jako że i ta pochodnia, spaliła się już do połowy, bohaterowie postanowili ruszyć dalej. Starodawny grobowiec odsłaniał coraz więcej sekretów, kamienne ławy, ołtarze z symbolami dawnych druidów, a nawet podobizny bogini, patrzyły na wędrowców z kamiennych wnęk.
Nic jednak nie mogło przebić widoku który ukazał się postaciom, na końcu sali. Oto jakiś dawno zmarły artysta, ustawił przy kolejnej bramie, cztery posągi. Każdy z nich przedstawiał Danu, ale w innym jej aspekcie. Była tu dobrotliwa bogini z koszem pełnym leczniczych ziół, była też przedstawiona z jelenimi rogami i łukiem, oraz dwa jeszcze dziwniejsze aspekty. Jeden z nich przypominał nieco staruchę która wydziera duszę zabierając ją do Anwynn oraz jeszcze dziwniejszy, uwłaczający, wszystkiemu co obecnie wiadomo o Danu. Być może tak właśnie wyglądał jej zdeformowany potomek.
Jasnym dla bohaterów było że w posągach zawarta jest prastara magia i ktokolwiek zechce przejść dalej, musi poświęcić cichą modlitwę któremuś z aspektów. Gail klęknęła przed dobrotliwą Danu i jej rany zasklepiły się, natomiast Morran zafascynowany wojowniczym wizerunkiem, jemu właśnie pokłonił głowę.
Bohaterowie zeszli w ciemność, czując że noc powoli dobiega końca, podobnie jak ich ostatnia próba.
Szerokie, wykute w skale schody prowadziły do pobieznie tylko kutej ludzką ręką jaskini. Wszędzie na stopniach znajdowały się wysokie gliniane urny i słoje porośnięte mchem tak starym jak one same. Bohaterowie czuli że nie są w kawernie sami. Tam gdzie blask pochodni nie przeganiał mroku, zdawały się szeptać i spoglądać cienie jakiś dawnych mieszkańców tego miejsca. Gail kilkukrotnie próbowała oświetlić ciemne zakamarki, ale znajdywała tam tylko nietoperze i więcej urn.
W końcu jednak groty, na wykutym z brązu tronie, pojawił się cień, którego nie sposób było zignorować. Chłodny przeciąg podwiał szaty wybrańców, gdy ciemny kształt przybrał ludzkie oblicze. Oblicze starca o potężnej sylwetce i siwej brodzie, którego twarz wykrzywiona była w ponadczasowym smutku i cierpieniu. Była to twarz kogoś, w kim Cathal dostrzegł samego siebie. Kogoś kto nie był w stanie ocalić swojej rodziny i błądząc na granicy szaleństwa, wziął na siebie winę za jej stratę. Wiekowa sylwetka odezwała się głębokim, pełnym żalu głosem.

Jestem Osiric, władca tejże ziemi
Choć z moich miast już nie ma kamieni

Wieże mego grodu, widziano z oddali
Żyłem w czasach, gdy brąz kuto miast stali

Wiodłem życie godne, lecz przyszła godzina,
Kiedy zły czarownik, porwał mego syna.

Słałem w dal rycerzy, miast samemu ruszyć
Choć spróbować dziecku ulżyć tych katuszy

Lecz na nic się zdały, mych wojów zastępy
Gdy dziecko umarło, zostałem przeklęty.

Tu, w tej oto krypcie, legły moje kości
Lecz nie dane było zaznać mi wieczności.

Tak mijały wieki, upadały kraje
A mi jeno zostały, smutne dróg rozstaje

Które widmem będąc musiałem nawiedzać
Ażeby tchórzliwych od mężnych oddzielać.

Złamaliście klątwę i wdzięcznym wam za to
Tak jak dałem słowo, odpłacę bogato.

Przeto moje skarby, srebrzone karwasze
Rubiny i złoto, weźcie, są już wasze.

Braknie już czasu na dłuższe przemowy
By odejść w zaświaty już jestem gotowy

Bądźcie zawsze dobrzy, serce otwierajcie,
Pomagajcie innym, a teraz żegnajcie.



Nastał ranek.

Śpiew ptaków i blask marcowego słońca obudziły wybrańców, którzy patrzyli na siebie wzrokiem pełnym pytań. Ognisko zgasło już dawno, a na trawie nie było żadnych śladów świadczących o tym że cokolwiek wydarzyło się tej nocy, było więcej niż marą.
Tamtego ranka, bohaterowie nie zjedli żadnego posiłku i czym prędzej opuścili tamte przeklęte miejsce, zostawiając za sobą na zawsze złamane obietnice, klątwy i widziadła.
Przynajmniej tak im się wtedy zdawało. Musiało minąć kilka godzin, nim Gail zorientowała się że wciąż ma na palcu dziwaczny spiżowy pierścień, a dopiero nadchodzące dni, miały ujawnić Cathalowi co dokładnie utracił tamtej nocy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dark Forest
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 16 Cze 2007
Posty: 575
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Ciemny, zimny las (Warszawa)

PostWysłany: Śro 17:52, 28 Sie 2013    Temat postu:

Ja sobie po wszystkim też pochlipałam w domku ^^'

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kiri Kiri
Czerwony Zadek


Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:26, 08 Gru 2013    Temat postu:

Będziecie organizować granie jeszcze?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Nie 19:58, 08 Gru 2013    Temat postu:

W Poza Czasem chyba już nie. Przynajmniej ja nie planuje.
Musiałabyś pogadać o tym z Kaśką. Coś wspominała że planuje pomistrzować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kiri Kiri
Czerwony Zadek


Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:05, 29 Gru 2013    Temat postu:

Wole z TOBĄ :-*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Sob 22:53, 04 Sty 2014    Temat postu:

Informuje publicznie, że za pare dni poprowadzę Poza Czasem.
Uległem zewnętrznym naporom, więc przygotujcie karty i przypomnijcie sobie system.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madi
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 12 Sty 2009
Posty: 615
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:00, 05 Sty 2014    Temat postu:

Jest możliwośc dołączenia się, czy macie już cały skład?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zelgadiss
Administrator


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 2394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa, Sadyba

PostWysłany: Nie 19:02, 05 Sty 2014    Temat postu:

Mamy trzy osoby. Może dojdzie czwarta jak się zastanowi nad swoim graniem w rpg (jutro się z nią większość dnia widzę).
Jedyny wymóg jest taki że musiałabyś dosyć szczegółowo poznać świat, który jest hmm... średni i ogarnąć sobie klanową postać.
A nie wiem czy jest sens na pojedynczą sesje wertować cały podręcznik.
Gramy za to już w tym tygodniu, acz nie bardzo wiem kiedy - może wtorek lub środa.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Zelgadiss dnia Nie 19:03, 05 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Madi
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec
Złowieszczy Bekonowy Jednorożec


Dołączył: 12 Sty 2009
Posty: 615
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:58, 05 Sty 2014    Temat postu:

W tym układzie podziękuję. Have fun

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Dungeons and Dragons Strona Główna -> Poza Czasem Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin